środa, 3 lipca 2013

Wilczek Mały,prezent od mamy i tajemniczy las.

Pewnego roku,pewnego dnia szły uliczką Wilki dwa.Była to mama i tata też był,za łapki złapali się w mig.Szli właśnie do domu,wieczoru tego,spotkali po drodze kolegę dawnego:
-Cześc Vstary brachu,co ty tutaj robisz? Myślałem że wilczki w lesie bawisz! Co Cię sprowadza do miasta pewnego Wilka-Brodacza? 
-A witaj kolego mój ty dawny! Jestem tu i sprzedaję zabawki.Latarki sprzedaję,lizaki,cukierki a nawet przytulanki małe,lubiane przez dzieci me kochane.A to co? Toż ty z żoną? Witaj Pani,swoją drogą,jak twe imię się wymawia: Violka,Violcia czy Veranda? A może Vivi?
-Nie,proszę Pana moje imię  brzmi Marki,wszyscy mówią na mnie tak od urodzenia,z samego rana.-Wyśpiewała Marki,żona pana Kima Marina.
-Żono ma kochana,dzisiaj Wilczek ma urodziny ósme,tak? Kupimy mu latarkę,będzie czuł zabawy smak!
-Och,no dobrze mężulku kochany.Kupimy latarkę!
-Po ile pan sprzeda,latarki ze dwie? 
-Hm...Policzyc może ze mną zechcecie? Liczyc nie umiem,to nie najprostsze w świecie,pomożecie mi znaleśc.-Powiedział skłopotany  Pan Verio.
-Z tego co widzę,to jest za tanie,jak na latarkę,kochanie!-Powiedział Kim Marino.
-A może to,mężulku,misiu,kochanie? Kupimy namiot i latarkę Wilku mój?
-Dobrze kochanie,me małego życia dokonanie to kupienie tych dwóch rzeczy,kupimy ile tylko z półek zleci!
Rodzina Marina latarkę kupiła,kupiła także namiot i pana Bena zostawiła.Zdziwili się jednak,Wilczka Małego   nie spotkali syneczka kochanego! 
-Gdzie on jest?- Rozmyśla Pani Marki-A może poszedł do sąsiadki?
-Nie,to niepodobne do naszego synka,którego kochamy my i nasza cała rodzinka.
Synek wbiegł do domu,z okrzykiem wielkiej radości:
-Gdzieście byli,moi rodzice? Bajka skączona,synuś wykąpany.Mamusiu ja nie mam piżamy!
Rodzice zdziwieni,Wilczek z zimna się trzęsie,jak mogli zapomniec? Już po dwudziestej! A tu Wilczek nie w piżamie jeszcze.Synka ubrali i prezenty dali,Wilczek radosny,chyba bardziej od Pani Wiosny.Rodzice zasnęli,lecz Wilczek Mały właśnie zakłada sandały! Bluzę założył,kapturek naciągnął.Latarka w ręce,buty na nogach,czas wyruszyc,lecz gdzie? Drzwi otwarte,wilczek wyszedł.
-Mamusiu,ciemno!
Wilczek Mały wielce przerażony,latarkę włącza.Idzie przed siebie,butami rowy kopie,a może spotka w lesie kotka? Idzie dalej,przed siebie znów rusza,daleko już zaszedł bez rodzinnego animusza.Kotek na drodze,ostrzegał wilka,lecz nie,idzie dalej i uszczęśliwiona na nim minka.Znów wędruję,latarka włączona.Jest w lesie,nikt go nie pokona!
-Jestem w lesie mamusiu kochana,tatusiu patrz,synek odważny,synek w las,a rodziców nie ma gdzie moich łapek został ślad.
Wilczek już w lesie,ciemno wszędzie,lecz jest jeszcze latarka w ręce.Las jakiś tajemniczy,pomyślał Wilczek Mały,usiadł na trawce,poprawiając sandały.Położył łepek,na trawce zielonistej,przykryty przez przyrodę,deszczyku kropelkami.Zasnął więc,nie myśląc wcale,rodzice nie słuchali go dziś wcale.Dnia następnego,poszedł do domku kochanego,tam rodzice go witali i że tęsknili mu wspominali.Historia Wilczka,tak się skączyła,urodziny udane.